Motto na tydzień
W przeszłości może się jeszcze wiele wydarzyć!
Prawdziwa przygoda z genealogią zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy tropić nieznaną przeszłość. Poszukiwanie przodków to nie tylko czytanie metryk, ale też czysta dedukcja. Trzeba zmysłu detektywa, aby wiedzieć, do którego archiwum zapukać i które dokumenty konfrontować. Niezbędne do działań okazuje się wtedy małe instrumentarium, którym w znacznej mierze potrafi się posłużyć każdy domorosły poszukiwacz rodzinnych korzeni.
Genealogia jest nauką pomocniczą historii i pomaga interpretować wydarzenia historyczne, ale zasadniczo zajmuje się ustalaniem relacji rodzinnych między ludźmi. Celem genealoga jest więc ustalanie kto, kiedy i z kogo się zrodził. Do uzyskania tych informacji istotna jest wiedza o miejscu, w którym to się stało.
W ustaleniu miejsca pomaga wiedza o wyznaniu przodka, gdyż fakt genealogiczny rejestrowano w metrykach u duchownych.
Fakt genealogiczny to narodziny (chrzest), zawarcie małżeństwa i śmierć (pochówek) danej osoby. Wokół tych trzech rzeczy kręci się cały genealogiczny interes. I całe życie...
Teoretycznie mechanizm poszukiwań jest prosty: docieramy do metryki urodzin pana Iks, znajdujemy w niej imiona rodziców, miejsce ich urodzenia, wiek i nazwisko panieńskie matki. Mając te dane docieramy do metryk rodziców pana Iksa i znajdujemy w nich dane dziadków pana Iksa, potem pradziadków i tak dalej. Ale w praktyce nie jest to takie proste, bo czasem brakuje danych w dokumencie, a czasem dokumentu. Wtedy zaczyna się szukanie innych metryk, np. aktu ślubu (znajdziemy tam datę ślubu, wiek nowożeńców, miejsce ich pochodzenia, nazwisko panieńskie małżonki, czy dane rodziców nowożeńców) lub aktu zgonu (gdzie, obok daty i miejsca, znajdziemy także wiek zmarłej osoby, czyli poznamy rok jej urodzenia). Wówczas trzeba porównywać i analizować zdobyte informacje, korelować fakty genealogiczne, konfrontować nazwiska, dodawać i odejmować lata, dedukować, szukać kolejnych źródeł.
Podstawowe terminy genealogiczne
descendent – potomek, osoba zstępna. Tablica descendentów to tablica potomków.
ascendent – przodek, antenat, osoba wstępna. Tablica ascendentów to tablica przodków, zwana fachowo wywodem przodków.
filiacja – więzy krwi łączące osoby pochodzące jedna od drugiej (czyli np. syn, ojciec, dziadek). Z filiacją wiąże się pojęcie pokrewieństwa, wspólnoty krwi.
grupa rodzinna - to grupa osób złożona z męża, żony i dzieci.
Takie wyodrębnianie ułatwia operowanie tablicami genealogicznymi
koicja – to związek dwóch osób przeciwnej płci wydających potomstwo. Najczęściej jest to po prostu małżeństwo, ale nierzadko para rodziców żyjąca w konkubinacie lub w związku, choćby krótkim, stworzonym przez niewiernego małżonka. Z koicją wiąże się pojęcie powinowactwa, czyli relacji między małżonkiem,
a krewnymi drugiego małżonka.
linia prosta – to więzi pokrewieństwa między osobami, które pochodzą od siebie bezpośrednio (np. dziadek, matka, syn). Wariantem tej linii jest rodowód, czyli linia prosta, ale wyłącznie męska, zatem o tym samym nazwisku. Z kolei linia potomków idąca od starszego rodzeństwa to linia starsza danego przodka, a linia idąca
od rodzeństwa młodszego to linia młodsza.
linia boczna – to więzi pokrewieństwa między osobami, które mają wspólnego przodka, ale nie pochodzą
od siebie bezpośrednio, np. rodzeństwo, stryj i bratanek.
po mieczu, po kądzieli – umowne określanie pokrewieństwa ze strony ojca (po mieczu) i ze strony matki
(po kądzieli).
retrogresywna metoda – zalecana metoda ustalania więzi rodzinnych, polegająca na szukaniu wstecz (od siebie do pradziadków i dalej). Metoda progresywna (np. kiedy znajdujemy osobę o naszym nazwisku i szukamy jej potomków chcąc dotrzeć do siebie) jest zawodna i trudniejsza.
Dla okrasy
Czy wiesz, że kiedy nasi przodkowie wybierali się do dentysty z dziurą w zębie, czekało ich borowanie… ręczną wiertarką? W 1870 roku na polskich terenach (w zaborze pruskim) pojawił się coraz zwyczaj plombowania bolących od próchnicy zębów, a nie wyrywania ich szczypcami. Technika przyszła z Anglii, gdzie pewien dentysta wynalazł ręczną wiertarkę na korbkę. Plombę robiono ze złota lub cementu. W latach 30. XIX wieku pojawiły się wiertarki z napędem nożnym, a niebawem wiertarki zaczęły być napędzane przez elektryczność… Cóż, jak sądzisz, Sienkiewicz chodził do dentysty?
Paweł Laskowicz